Ten błąd jest częsty, nagminny i nazywa się: zapominanie o regularnej praktyce własnej pod okiem bardziej doświadczonego nauczyciela.

A teraz opowiem wam anegdotkę. (więcej…)

Przeżyłaś wszystkie dni kursu. Zrobiłaś tyle praktyk nauczycielskich, ile potrzebowałaś, żeby zdać egzamin. Zdałaś egzaminy praktyczne i teoretyczne. Gratulacje!

…I co teraz? (więcej…)

Dzisiaj będzie o procesie uczenia się i związanymi z nim trudnymi momentami. A także o tym, jak możesz na te momenty zareagować oraz jak reagować tak, by nikomu, w tym sobie, nie zrobić krzywdy.

Proces uczenia się, albo nabywania kompetencji, ma cztery etapy. Żadnego z nich nie da się pominąć, ale jeden jest bardzo niekomfortowy. (więcej…)

Kiedy opublikowałam ten tekst moja znajoma podrzuciła mi na Fejsie linka do szkolenia pilates i przypomniałam sobie, że jest jedna bardzo ważna rzecz, o której zapomniałam.

Zrobiłam podstawowy błąd atrybucji: założyłam, że wszyscy ludzie chcący zostać nauczycielami pilatesu mają taką samą wiedzę jak ja i są w stanie ocenić, która szkoła jest szkołą, w której warto się kształcić, a którą nie warto sobie zawracać głowy, bo to strata czasu i pieniędzy. Pójdę wytarzać się w smole i pierzu w ramach ekspiacji. To teraz będzie krótki i brudny poradnik, jak nie wtopić kasy i czasu w szkolenie-krzak. (więcej…)

Zacznijmy od tego, że to nie jest wpis sponsorowany „Jaką szkołę wybrać i dlaczego moją”. Jest to raczej wpis z gatunku „Rzeczy, które chciałbyś usłyszeć zanim władujesz się na minę przeciwpiechotną”.

Wpadłaś na pomysł, żeby zostać nauczycielką pilatesu. Fantastycznie. Jeśli jesteś króliczkiem z siłowni, który chce mieć dodatkowy dyplom a pilates to taki łatwiutki aerobik – oznacza to, że nigdy w życiu nie ćwiczyłaś pilatesu. Nie przejmuj się, zdarza się częściej, niż myślisz i nie tylko w Polsce: kluby fitness na całym świecie sprzedają produkt pilatesopodobny, prowadzony przez ludzi, którzy nigdy porządnie nie ćwiczyli i nie mają pojęcia, co robią.

(więcej…)

Mięśniocentryzm

7 kwietnia 2017

 

Żebyśmy się dobrze zrozumieli – jedenaście lat temu podczas kursu nauczycielskiego byłam uczona o mięśniach. O tym, że dolne włókna czworobocznego odpowiadają za retrakcję łopatki, a górne za jej rotację zewnętrzną, zębaty przedni jest bardzo ważny przy stabilizacji tejże łopatki, a czworoboczny lędźwi powinien siedzieć cicho podczas wyprostu kręgosłupa, gdyż ma tendencję do wyrywania się przed szereg i inicjowania ruchu, który powinien zaczynać się gdzie indziej.

Uczyłam, zafiksowana na mięśniu poprzecznym i na tym, żeby pokazać klientom, jak go wyczuć i kiedy. Poświęcałam mu długie godziny, przekonana, że to on jest TYM mięśniem stabilizującym kręgosłup i bez niego wszystko się rozpadnie i obróci w pył. Potem doszły jeszcze mięśnie dna miednicy, które mają to do siebie, że w sumie nie przepadają za tym, jak się je nadmiernie napina, za to dobrze im służą przysiady. Na szczęście w pilatesie prawidłowy wzorzec zgięcia i wyprostu bioder pomaga zapobiegać katastrofom.
 Tymczasem na zachód od Łaby sytuacja zaczynała się zmieniać. (więcej…)

Poprawny, czyli jaki?

17 września 2016

To jest tekst, który został pierwotnie opublikowany się w facebookowej grupie Pilates Now! – ponieważ grupa jest zamknięta, postanowiłam podzielić się nim tutaj. Tekst jest odzwierciedleniem wyłącznie moich poglądów i doświadczenia.

Pilates na całym świecie pada w tej chwili ofiarą własnego sukcesu. Poprawnie wykonywany i uczony przez wysokiej klasy specjalistów jest jednym z najskuteczniejszych systemów ruchowych znanych człowiekowi. Jest też – na szczęście – dyscypliną stosunkowo młodą i dzięki temu można prześledzić tzw. lineaż nauczycieli. Czyli: od kogo się uczyli i jak blisko źródła Metody się znajdują. Stąd rozróżnienie na nauczycieli pierwszej i drugiej generacji – czyli tych, którzy uczyli się od Josepha Pilatesa i tych, którzy uczyli się od nich. (więcej…)

” – Katolik czy protestant?

– Turysta.

– A, to przepraszamy, stary.”

mój przyjaciel Michał w rozmowie z północnoirlandzką bojówką

W styczniu siedziałam z Julie Driver nad kawą i kanapkami z jajkiem i awokado w uroczej londyńskiej kafejce. Julie właśnie wróciła ze Stanów, gdzie filmowała po raz drugi lekcje dla Pilates Anytime i postanowiłam zapytać ją o coś, co nurtowało mnie od paru dobrych lat.
– Słuchaj, ja strasznie nie znoszę tego podziału na pilates „klasyczny” i „nowoczesny” – powiedziałam. – Zawsze wydawało mi się, że pilates jest jeden i można go po prostu robić dobrze albo źle.
Julie spojrzała na mnie jak na kogoś, kto właśnie odkrył, że niebo jest niebieskie.

– Dokładnie – odpowiedziała. (więcej…)

Lato przyszło: wszędzie śliczne kiecki, króciutkie szorty i maleńkie bikini. A ja uwielbiam zimę, oficerki i grube swetry.

Naprawdę, chodziłam w bikini, ale mając przeszczepioną skórę na nodze nie mogę sobie już pozwolić na bezpieczne odsłanianie nóg w słoneczny dzień.

I właśnie latem najbardziej odczuwam nacisk płynący z mediów, by się dopasować, dołączyć do armii idealnych, szczupłych, długonogich lasek w baletkach. Tę chęć, by wyglądać jak z obrazka potraktowanego Photoshopem nawet wtedy, kiedy słupki rtęci idą w górę, a wilgoć w powietrzu masakruje wyprostowane włosy i zmienia je w gigantyczne afro. Nie jestem w tym odosobniona, prawda?  (więcej…)

See more premium WordPress themes by TommusRhodus