[somnus_featured_text]

W mieszkaniu, którego częścią jest moja pracownia mieszkają z nami trzy koty. Osoby uczulone na sierść z góry bardzo przepraszam – mimo sprzątania dwa razy dziennie alergeny unoszą się w powietrzu. Zwłaszcza, że futrzaki też lubią leżeć na sprzęcie…

[/somnus_featured_text]

Kot Kardamon

Kardamon jest kocurem w połowie syberyjskim, a w drugiej połowie w połowie brytyjskim niebieskim. Jak na arystokratę przystało, jest bardzo towarzyski, czarujący i trochę bezczelny. Wydaje nam się, że uważa, że jest człowiekiem i największym dramatem jego życia jest to, że tak naprawdę woli psy. Trzeba go siłą wyrzucać ze studia, ponieważ gdyby mógł, to zmieniałby ćwiczącym sprężyny w sprzęcie.

Kotka Fruzia

Fruzia, dla przyjaciół Fruktoza, jest w połowie brytyjska niebieska, a w drugiej połowie kompletnie szurnięta. Potrafi zgubić się w salonie, oblizuje komputery i komórki ponieważ brzydzi się lizać inne koty i ludzi, sypia w Spine Correctorze i prawdopodobnie ma dwadzieścia cztery osobowości. Nie przepada za obcymi, więc szanse na to, że będzie towarzyszyła komuś podczas ćwiczeń są raczej niewielkie. No chyba, że kogoś polubi, to wtedy obliże mu telefon.

Kotka Truskawka

Truskaw, stuprocentowy rasowy maine coon z rodowodem jest równie piękna i wielka, co tchórzliwa. Szanse na spotkanie z nią są zerowe, bo gdy tylko usłyszy domofon ucieka do panic roomu tak dobrze ukrytego, że nawet ja nie wiem, gdzie jest. Możliwe, że przechodzi do innego wymiaru. Może to i lepiej – gdyby była towarzyska jak Kardamon, to nikt nie byłby w stanie ćwiczyć, tylko godzinę miział ją po brzuszku.