Krótki post o ambicji

Dzień dobry, dzisiaj będzie krótki post o ambicji, zatytułowany adekwatnie “Miałam ci ja plany”. 

No miałam. Takie one były wspaniałe:
– że sobie do wczoraj postawię stronę internetową piękną, działającą, z wodotryskiem i małą odkrywkową kopalnią diamentów
– że będę miała szczegółowy plan tego, co się na niej pojawi
– że zacznę wreszcie porządnie poświęcać czas na to, żeby wrócić do życia dzięki metodzie Pilatesa, czyli będę się kłaść na macie i ROBIĆ RZECZY 
– i że świat podbije się sam, od razu, kiedy tylko brew lewą uniosę. 

A tymczasem Rzeczywistość przypomina mi, co ona myśli o moich planach wynikających z przerostu ambicji i chęci udowadniania wszystkim wokół. Ona myśli, mianowicie, że są one bardzo, ale to bardzo głupie, tym razem jako narzędzia przekazu używając paskudnych efektów ubocznych leku, który mi przez ostatnie pół roku podawano. Efekty uboczne dla niepoznaki nazywają się “syndromem stóp i dłoni” i w skrócie polegają na tym, że masz wrażenie, że ci dłonie i stopy przeciorali po żwirze. Chodzić nie możesz, trzymać nie możesz, pisać też za bardzo nie możesz. 

Przejdzie. Oczywiście, że przejdzie, ale przypomina mi, że moim największym osiągnięciem jest to, że jestem żywa i że właściwie to powinnam nieustannie świętować właśnie ten fakt. I że cała reszta kompletnie nie ma znaczenia, bo nikogo tak naprawdę nie obchodzi. Może na tym właśnie polega cały problem – że wydaje nam się, że to co robimy obchodzi kogokolwiek poza nami samymi, albo, że media społecznościowe dają złudzenie, że wszyscy gramy główne role w superprodukcjach, bo jesteśmy na ekranach. Z tym, że oczywiście – nie. 

Ambicja, plany, osiągnięcia: to wszystko złudzenia. A złudzenia to, jak wiadomo, pierwsza z buddyjskich Trzech Trucizn, robiących człowiekowi kipisz w emocje. Dlatego co będzie to będzie, ja idę świętować dalej fakt, że żyję i mogę poczytać o paleoantropologii. 

Na zdjęciu: kobieta tuż przed czterdziestymi piątymi urodzinami i tuż po półrocznej chemioterapii. Szminka: Velvet Jazz od Lisy Eldridge via przyjaciółka. Reszta makijażu: zapomniałam nałożyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *