pracownia somatyczna Jo Ganszyniec
Powrót do życia metodą Pilatesa
Powrót do życia metodą Pilatesa

Powrót do życia metodą Pilatesa

Jakiś czas temu przeszłam na pilatesową emeryturę.

Oznacza to, że przestałam prowadzić zajęcia i uczyć online grupy – czyli ze stanu “aktywny nauczyciel ale na urlopie zdrowotnym” przeszłam do stanu “nieaktywny nauczyciel na emeryturze”. A przynajmniej tak mi się wydawało.

Bo czy oznacza to, że mam teraz mniej pilatesu w życiu, mogę usiąść na kanapie z nogami na stoliku i pogrążyć się w lekturze ulubionych książek kryminalnych? A skąd.

Oto, co na tej emeryturze robię.

Po pierwsze, zaczęłam chodzić na pilates trzy razy w tygodniu. I w ciągu ostatnich dni byłam na pilatesie pięć razy – to więcej, niż przez ostatni rok! Bo kiedy przestałam myśleć o tym, że MUSZĘ uczyć innych, od razu zaczęło mi się znowu chcieć ćwiczyć pilates, ponieważ wreszcie, po latach, robię go tylko i wyłącznie dla siebie i to jest takie przyjemne! Zwłaszcza, jeśli ma się abonament Pilates Anytime i można włączyć dowolną lekcję z dowolnym nauczycielem, nie przejmować się tym, czy się dobrze wygląda i czy się dobrze pokaże jakieś ćwiczenie, i po prostu się ruszać w swoim tempie, swoim zakresie i na własnej podłodze.

Po drugie, jakoś we wrześniu Marta Wawszczyk zaproponowała mi prowadzenie zajęć na jej kursie Comprehensive, który rusza w kwietniu. Postawiłam warunek, że chcę uczyć wyłącznie teorii, czyli nauk o zachowaniu i metodyki i Marta się zgodziła, a potem znienacka zapytała, czy mam dużo czasu.
Akurat miałam i na moim biurku wylądował stosik książek, bo przecież podręczniki na ten kurs nie napiszą się same.
A poza tym marcowa konferencja pilatesowa nie rozreklamuje się sama. O tym, że dobry tłumacz zawsze w cenie nie wspominam.

Po trzecie, kiedy wreszcie ZAWIODŁAM OCZEKIWANIA, czyli stawiłam czoła memu największemu lękowi i okazało się, że ludzie są bardzo wspierający i nie mają zupełnie problemu z tym, że nie będę ich uczyć ruchu, bo bardziej im zależy na mnie zdrowej i zadowolonej z życia otwarła się wreszcie przestrzeń, żeby postawić pierwszą w Polsce porządną witrynę internetową z informacjami o pilatesie i Pilatesie. Tworzenie jej zajmie mi pewnie następne da do pięciu lat, bo tyle zazwyczaj zabiera czasu napisanie dobrej, spójnej treści. No, ale – przynajmniej zaczęłam.

Tak więc, jeśli liczyliście na to, że zapiszecie się na zajęcia do mnie to bardzo mi przykro, trzeba szukać dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *